Reklamy kosmetyków kłamią?

2010-09-26 19:03

Prawdopodobnie nie zdarzyło się jeszcze w dziejach, by firma dystrybuująca lub produkująca kosmetyki publikowała tego rodzaju informacje. Ja postanowiłam podjąć to ryzyko. Czynię to dlatego, że nie stosujemy i nie mamy zamiaru stosować reklamy medialnej swoich produktów. Opieramy się wyłącznie na rekomendacji konsumenckiej użytkowników, zaś naszą jedyną formą promocji jest orędownictwo konsumenckie, czyli szczere polecenie naszego produktu przez osobę z niego zadowoloną następnej osobie. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale reklamy kosmetyków przeważnie kłamią.

REKLAMY KREMÓW PRZECIWZMARSZCZKOWYCH KŁAMIĄ PRAKTYCZNIE ZAWSZE!

Dlaczego?

Obiecują nabywcom zanikanie istniejących zmarszczek, czego nigdy żaden krem sprawić nie zdołał. Co kilka lat koncerny kosmetyczne ogłaszały w swych reklamach, że oto wynaleziono panaceum na starzenie się skóry. Euceryt, gliceryna, lanolina miały być nimi, ale nie były. Potem antyoksydanty, czy witaminy E i C oraz beta karoten, liposomy — czyli nośniki substancji czynnych w głąb komórek skóry, kremy hormonalne, kwasy owocowe, selen, witamina A, koenzym Q–10 — każdy z tych środków odwrócić miał proces wiotczenia skóry, jednakże co najwyżej go spowalniał. Ostatnie lata to nadzieja w kwasie hialuronowym, mezoterapii, jontoforezie, hormonach wzrostu, retinolu, zabiegach laserem. Póki co jednak, bezsporne efekty odmłodzenia skóry i spłycenia zmarszczek, osiągano jedynie poprzez implantację kolagenu, botoksu lub embrioblastów — czyli komórek pierwotnej zarodkowej tkanki łącznej. Są to zabiegi skuteczne, ale wymagające powtarzania co kilka miesięcy i dość kosztowne.

Czy istnieją zatem sposoby na nieinwazyjne i trwałe zmniejszenie istniejących zmarszczek?

Wielkie Oszustwo

Przedstawiam Ci niezwykle intrygujące fragmenty demaskatorskiej książki, której autorem jest Malcolm Mc Namara. Ukazała się w USA w 2002 roku pod tytułem "Big Imposture" (Wielkie oszustwo), osiągając bestsellerowy nakład.

Malcolm Mc Namara, z wykształcenia farmaceuta i ekonomista, był przez wiele lat jednym z najlepiej opłacanych na świecie specjalistów od promocji wyrobów kosmetycznych. Po wydaniu swej książki uwikłany został w największe koncerny wytwarzające kremy, w trwające do dziś procesy o oszczerstwo i złamanie tajemnicy handlowej.

" ... Reklama kremów do twarzy jest w 75%-ach psychotechniką opartą na kłamstwach i to bezczelnych kłamstwach. W 20% pobożnymi życzeniami, oczywistą przesadą, nadinterpretacją lub swobodnym manipulowaniem faktami. dopiero pozostałe 5% - nie więcej - jest prawdą, przy czym jeszcze, prawda ta nie zawsze i nie dla każdego nabywającego krem pod wpływem reklamy ma pełną wartość ... "

" ... Firma chcąca przetrwać w walce konkurencyjnej, powinna dwa razy do roku wprowadzić nowość i raz na dwa lata hit, najlepiej w postaci całej serii produktów. Służą temu rozliczne triki:

Efektowne procenty i cyfry - wykorzystujące brak przepisów, które rygorystycznie oddzielałyby łgarstwo od faktów. Co znaczy np. redukcja zmarszczek o 50%? U kogo? W jakim wieku? Na jakiej skórze? W jakim czasie?

Bardzo mądre nazwy - typu: keratolicznie, holistycznie, syntetyzująco - wzbudzają respekt dla ciężko naukowej formuły i mamią klientów.

Cudowne i jak najbardziej egzotyczne rośliny - np. jojoba, aloes, gingko billoba - z których wyciągi nikomu na szczęście nie szkodzą, ale konsumenci tych preparatów powinni wiedzieć, że jakiekolwiek ich działanie zawdzięczają zazwyczaj nie dodatkowi modnego akurat zielska, lecz starym poczciwym składnikom syntetycznym ("identycznym z naturalnymi"), witaminom.

Urzekające historie - np. o uleczonych kopytach chorego konia, który brodził w wodzie z cudownego źródła, lub o stuletnich babciach z wyspy Rikitiki, które zachowują gładkie lico, dzięki okładaniu się tymi właśnie wodorostami.

Kosmetyki "inteligentne" - czyli hasło worek - np. dlatego, że zawierają ceramid, czy elastynę, będące naturalnym składnikiem skóry. Zapewniam czytelników, że jako człowiek, który wprowadził to hasło do światowej kosmetyki, małpując je z reklamy pralek, że wszelka "inteligencja" kremów polega na ich inteligentnej promocji.

Nie testowane na zwierzętach - zapewne u wytwórcy produktu finalnego. Jednakże nikt w praktyce nie wytwarza dziś wszystkich składników kremu od podstaw.

Ekologiczne - na fali silnej wciąż od prawie trzech dekad mody na składniki wyłącznie roślinne i mineralne, wmówiono światu, że "chemia" jest szkodliwa i alergizująca. Tymczasem prawda jest bardziej złożona. Białko rybie, będące przecież białkiem zwierzęcym. uczula znacznie rzadziej od protein roślinnych. * Podobnie , sterylnie wytwarzane i wnikliwie badane syntetyki, są równie bezpieczne, jak składniki mineralne, a przy tym zazwyczaj znacznie skuteczniejsze.

Dostępne tylko w aptekach - to chwyt nieśmiertelny, który pozwala pomniejszyć trzykrotnie opakowanie i podnieść dwukrotnie cenę, w porównaniu ze specyfikiem o identycznych właściwościach, lecz sprzedawanym w drogeriach..."


To tylko male fragmenty tej książki, za kilka dni przytoczę kolejne cytaty